O blogu


Wszystko zaczęło się od zwykłego postanowienia noworocznego, standardowo 1 stycznia tego roku. Jak przystało na większą część populacji na tym świecie, liczba tych dotrzymanych w moim życiu była równa zawrotnej sumie… 0. Stwierdziłam – „Marta, czekaj czekaj, czy Ty na pewno chcesz być jak większość społeczeństwa? NA PEWNO?!”. Ooo, nie. Wyrok zapadł. 3 miesiące bez słodyczy. 90 dni bez słodyczy dla osoby, która potrafiła je jeść na śniadanie, obiad i kolację. Pomyślałam – „No dobra, jakoś dam radę, przecież są znacznie trudniejsze rzeczy do wykonania na tym świecie, a jednak zawsze znajdzie się ktoś, komu uda się to zrobić”. Pierwsze 2 tygodnie były nie do zniesienia (tak, potwierdzam, cukier silnie uzależnia). I tu pomogło mi moje życiowe motto – NIE MA SYTUACJI BEZ WYJŚCIA. „Masz na myśli – jeść słodycze nie jedząc ich?!” – no, powiedzmy, coś w tym stylu. 😀 Na ratunek przyszły zdrowe i odżywcze słodkości.. bez cukru! Jakież było moje zaskoczenie kiedy odkryłam, że tych alternatyw jest niezliczona ilość. Kuchnia zaczynała zapełniać się zdrowym jedzeniem, fascynacja rosła z dnia na dzień, samopoczucie i satysfakcja również, zaś waga leciała w dół – żyć nie umierać!

Po kolejnych 2 tygodniach pomyślałam, że skoro tak dobrze mi idzie, to czemu by nie spełnić następnego wiecznie odwlekanego postanowienia? No i jeszcze tego samego dnia wylądowałam gdzie? No oczywiście, że na siłowni! 😀 „Tym razem zagoszczę tam na dłużej, niż 3 tygodnie!” – no i słowo się rzekło, już nie ma odwrotu, nie tym razem. Aby dodać oliwy do ognia, zapisałam się na swój pierwszy w życiu bieg na 10km (najwięcej w życiu przebiegłam raptem 5,5km) – i tu potwierdzam – jasno wyznaczony cel jest jak motor napędowy do jego osiągnięcia, motywacja sięga zenitu, a bez niej na dłuższą metę nic nam nie wypali.

Dzisiaj, wraz z końcem marca, minęły 2 miesiące codziennych treningów (no dobra, niedziele wolne!) oraz 3 miesiące bez słodyczy (TAK, UDAŁO SIĘ! <3), a ja na dobre zakochałam się tak szalenie w zdrowym stylu życia i wszystkich jego ZALETACH, że pomyślałam „kurczę, gdyby tak jeszcze udało mi się zainspirować choć jedną jedyną osobę na tym świecie, to już w ogóle spełniłoby się jedno z moich wielkich marzeń!”. No i nagle koleżanka niczym grom z jasnego nieba – „Zienti, a może blog?! Przecież Ty zawsze kochałaś pisać i robić zdjęcia”. Pomyślałam – „ale przecież jest już tyyyle blogów o podobnej tematyce” – no tak, ale każdy z nich jest inny na swój sposób, dokładnie tak jak my – jest tyyyle kobiet na świecie, a przecież każda jest zupełnie inna i to jest najpiękniejsze. No i tak oto jestem tutaj – Marta, zwykła studentka zarządzania z niezwykłym zamiłowaniem do życia, gotowa na to, by pokazać Ci, że zdrowe jest czadowe! To co, idziesz dalej ze mną? 🙂

 

Tak? Świetnie! Cieszę się bardzo, że jesteśmy tu razem, w kupie raźniej! Powiem Ci zatem, że poza racjonalnym odżywianiem i regularnym ruchem, zdrowe i czadowe są także:

Wiara w siebie i własne możliwości
Dążenie do wyznaczonych sobie celów
• Podążanie za swoimi pasjami!
• Nieprzejmowanie się tym, co pomyślą sobie inni:) (i tak cokolwiek zrobisz to ZAWSZE znajdzie się ktoś, komu się to nie spodoba, a poza tym tylko ci, którzy nie robią NIC, nie są narażeni na ośmieszenie – „stay hungry, stay foolish”!)
• Podróże! <3
• Posiadanie i kochanie zwierząt! <3
• Entuzjazm, optymizm i radość z życia!!! – w końcu mamy je tylko jedno.
• Czytanie, ciekawość świata i ciągłe jego odkrywanie
• Relaks, równowaga i harmonia
• Szanowanie i docenianie natury
• Wyrabianie w sobie dobrych nawyków
• Pomoc innym, szacunek, zrozumienie i miłość
ODWAGA!!! W pełnym tego słowa znaczeniu.
• Życie w zgodzie z własnymi wartościami
• Dyscyplina, systematyczność, trwanie w postanowieniach (= SIŁA CHARAKTERU)
• Mówienie „zrobię to, uda mi się!” – nawet wtedy, kiedy nikt inny w to nie wierzy
• Stawianie sobie nowych wyzwań i ciągły ROZWÓJ
• Stałe inspirowanie się

Są to jedne z wielu wartości, z którymi z pewnością nie raz spotkasz się na tym blogu. Składają się one nie tylko na zdrowy styl życia, ale też radosny, harmonijny, satysfakcjonujący, piękny, szalony i wspaniały styl życia , do którego z całego serca chcę Was zainspirować. Pamiętaj jednak, że nie od razu Rzym zbudowano i nic się samo nie wydarzy, że czasem będziesz mieć chwile zwątpienia, bo przecież jesteśmy tylko i aż ludźmi. Sama miałam kilka takich momentów przy zakładaniu tego bloga – „przecież jest już tyle podobnych blogów”, „a co sobie pomyślą znajomi, przecież nie będę tu anonimowo”, „czy ja w ogóle jestem w stanie kogokolwiek czymś zainspirować?”, itp. – na szczęście już nauczyłam się jak sobie radzić z podobnymi myślami, no i jestem tu, na przekór wszystkiemu oraz będę pisać choćby i dla jednej osoby, bo kocham to robić, a przecież pasja zaraża! Najważniejsze jest by uwierzyć w siebie i w to, że pozytywne zmiany są możliwe! Postaram się być tego żywym przykładem. 🙂

Aha, i nie ma tu także miejsca na wymówki. Powiecie – „przecież ja nie mam na to wszystko czasu!” – sięgając po pilot od telewizora, kiedy mnie w tym czasie udaje się łączyć studia, koło, staż, udział w mentoringu u prezesa w jednej z łódzkich firm, dorywcze zarobkowanie, czas dla rodziny i znajomych, a także dla siebie, na treningi, na zdrowe jedzenie, na pasje. Kwestia własnych priorytetów, ja na przykład nie mam czasu na codzienne seriale i oglądanie telewizji, bo zwyczajnie nie wnosi to nic do mojego życia. Niemożliwe nie istnieje, a jak się czegoś chce wystarczająco mocno, to można osiągnąć wszystko! 🙂

To co? Zabieram Cię w podróż, witaj na pokładzie! Jeżeli masz jakiekolwiek pytania, sugestie, czy też chcesz podzielić się swoim sposobem na zdrowe życie – pisz śmiało. 🙂

Marta (marta@zdrowejestczadowe.pl)